Mycie dachu i impregnacja – dachówka betonowa.
W tym wpisie opowiem Ci o powodach dla których warto myć dachówkę betonową i kiedy impregnacja jest ostatnim krokiem przed malowaniem lub wymianą. Mycie dachu może wydawać się trudne. I jest. Ale dowiedz się jak to zrobić dobrze, dokładnie i przede wszystkim bezpiecznie!
Dlaczego?
Zacznijmy od tego, dlaczego dachówka betonowa wymaga większej uwagi wraz z wiekiem niż np ceramiczna. Struktura takiej dachówki jest bardziej porowata, przy jednoczesnej niższej wytrzymałości betonu od ceramiki efektem jest szybsza i poważniejsza degradacja. W momencie gdy proces się zacznie, pojawia się jeszcze więcej odprysków i struktury, która sprzyja akumulacji wody i wzrostowi mchów i glonów, które z kolei dokładają swoją cegiełkę do degradacji. I w ten sposób otrzymujemy efekt kuli śnieżnej, który powoduje niszczenie naszego dachu. Ale nie jesteśmy tutaj po to żeby ubolewać, tylko szukać rozwiązań. A takim rozwiązaniem jest – jak zawsze w utrzymaniu wytrzymałości materiałów – profilaktyka.

Mycie dachu – kiedy jest na to czas?
To proste, w momencie gdy zaczną się pojawiać mchy i glony. Im szybciej zareagujesz tym dłużej dach będzie wyglądał jak nowy. Po pierwszym myciu najlepiej go zaimpregnować. Powstrzyma to wchłanianie wody i ograniczy możliwość wzrostów glonów i grzybów, ergo, zainwestujesz w spokój swój i portfela, bo kolejna interwencja będzie wymagana dopiero za kilka lat. Ale brzmi to jak utopia, skoro tutaj trafiłeś, to zapewne tego nie wiedziałeś i Twój dach teraz pokryty jest mchem, a być może nawet zauważyłeś pierwsze pęknięcia. W takim przypadku musisz zareagować szybko.
A dlaczego?
Jak już wspomniałem, dachówka betonowa z czasem sama tworzy sobie środowisko do degradacji. Mech i glony zbierają wodę, po każdej kolejnej zimie i rozprężaniu się tej wody w mikropęknięciach, pojawia się ich więcej, co daje więcej miejsca na mech i tak dalej i tak dalej. Najlepszy moment na reakcję to… Teraz. Pozwól, że przeprowadzę Cię przez proces idealnego umycia i zaimpregnowania dachu. Zacznijmy od początku.
1. Sprzęt.
O tym jaki sprzęt jest uniwersalnie dobry do mycia wysokociśnieniowego przeczytasz w innym wpisie. Jedna rzecz na którą warto zwrócić uwagę przy wyborze, w przypadku dużej ilości mchu i słabej strukturze dachu to gorąca woda i nieco niższe ciśnienie rzędu 150-160 barów. Dlaczego? Ponieważ używając zbyt wysokiego ciśnienia możesz uszkodzić strukturę dachówki jeszcze bardziej i samemu doprowadzić do pęknięć. Gorąca woda pozwoli Ci usunąć zanieczyszczenia dokładnie i użyć mniejszego ciśnienia do tego samego efektu.
2. Chemia.
Prosta odpowiedź. Na mech i glony Tenzi Moss lub podobny. Nałóż ją obficie, niech namokną i odzielą się chociaż delikatnie od powierzchni. Na osad z sadzy najlepszy jest środek o wysokim Ph, np Tenzi Derast. Ale uważaj! Jest to specjalistyczna chemia i wymaga bardzo dużo uwagi. Skup się, jeśli planujesz jej użyć. W przypadku zastosowania kwaśnej chemii do usuwania osadów z sadzy, nie widzę innej możliwości jak impregnacja po czyszczeniu. Kwas może spowodować naruszenie głębi struktury betonu i spowodować jej rozpadanie się. A stąd prosta droga do pęknięć, przecieków i kosztownych napraw usterek.
3. Jak poruszać się po dachu?
Po pierwsze wiedza, doświadczenie, uprawnienia i badania. Jeśli nie masz tych rzeczy to lepiej zleć to specjaliście. Jest też opcja użycia podnośnika koszowego. O wiele bezpieczniejsza chociaż bardziej kosztowna metoda. Ostatnim i najgorszym sposobem jest kombinowanie z narzucaniem drabiny lub wspinaczka bez zabezpieczeń. Robiąc to pomyśl o konsekwencjach nie dla siebie, ale dla rodziny. Czy możesz sobie pozwolić na resztę życia na wózku lub nawet śmierć? Czy Twoja rodzina poradzi sobie gdy stracisz możliwość zarabiania? Tak myślałem. Praca na dachu jest trudna i niebezpieczna. Rób to tylko jeśli masz do tego odpowiednie przygotowanie i sprzęt. W innym wypadku zleć to specjalistom. Ostatecznie taniej jest umyć dach niż wyleczyć złamane kończyny.
Natomiast jeśli chodzi o podpowiedzi ze sfery technicznej. Pamiętaj żeby zawsze stawać w dole dachówki, nie na jej garbach czy łączeniach. Skup się na tym, żeby powierzchnia pod butem była czysta, na glonach polecisz jak na lodzie, zwłaszcza mokrych. I niech lina będzie zawsze napięta, nawet jeśli „stoisz stabilnie i kąt jest mały”.
4. Mycie.
Wracając do procesu mycia. Po nałożeniu chemii i odczekaniu odpowiedniego czasu, zacznij mycie od dołu. Nie próbuj wspinać się na górę i „myć i spłukiwać od razu” to tak nie działa. Myjąc od dołu pozwalasz chemii wyżej dalej działać na mchy i torujesz sobie drogę po czystej i przyczepnej dachówce. Na koniec i tak należy całość spłukać więc ten punkt Cię nie ominie, nie ważne z której strony zaczniesz. Pamiętaj o umyciu skrajnych dachówek i rynien. Zakamarki których nie widać są najważniejsze. Nie widać ich więc jest tam ciągle cień i szansa że zbiera się wilgoć. To tam zaczynają się procesy degradacji. Nie spiesz się. Robisz to raz na kilka lat więc zrób to dobrze. Po wszystkim upewnij się, że dach jest spłukany ( nie, tego nie spłucze deszcz, zwłaszcza przed impregnacją ) i pozwól mu wyschnąć. Następnie czas na impregnację.

5. Impregnacja.
Jaki impregnat wybrać? Odpowiedź jest jedna. Hydrofobowy. Jakiej będzie marki to już kwestia dostępu materiału, ale jak w każdej usłudze, tak i w tej mam swoich faworytów. W tym przypadku jest to Bekerfarb. Impregnat w formie mleczka, wchłaniając się ożywia delikatnie kolor dachu i sprawia, że nic do niego nie przywiera ani się nie wchłania. Impregnację należy wykonywać od góry na dół, ponieważ nie jest łatwo poruszać się po zaimpregnowanym dachu. Dachówka pokryta jest wtedy powłoką zabezpieczającą, która jest śliska + szkoda ją naruszać zanim dokładnie połączy się z podłożem. Impregnację przeprowadź za pomocą opryskiwacza ( najlepiej plecaka, zwykły ogrodowy z płaską dyszą ) lub agregatu malarskiego. Uważaj żeby nie robić kałuży, po wyschnięciu mogą się tam pojawić białe naloty z nadmiaru materiału. Ważne żeby w dzień impregnacji nie było upałów, ani nie padał mocny deszcz do 4h od aplikacji.
Mycie dachu – podsumowanie.
I to tyle. Dach jak nowy, a przynajmniej do kolejnego mycia, które może chociaż nie musi się zakończyć malowaniem ( malowanie odświeża strukturę dogłębnie grubą warstwą powłoki z farby i podkładu ) jeżeli dbałeś o swój dach regularnie.
Pamiętaj o zasadach bezpieczeństwa, są one ultra ważne, ważniejsze niż „eeee tam… ja nie spadnę” przykładów takich chojraków nie brakuje, polecam YT i tą formę edukacji jeśli kusi Cię aby „małpkować” bez doświadczenia na dachu.
Życzę Ci bezpiecznej pracy i pamiętaj! Jeśli czegoś nie jesteś pewien, zadzwoń lub napisz. Chętnie podpowiem jak podejść do konkretnie Twojego przypadku!
Pozdrawiam
